wtorek, 11 sierpnia 2015

Hurraaaaa, jadę do Brazylii !!!!!

Witajcie,

To już jutro, wyjeżdżam z moimi rodzicami, bratem i przyjaciółmi do Brazylii.

Przede mną pierwsza podróż do Ameryki Południowej.

Zobaczę słynne wodospady Iguazu, wybrzeże brazylisjkie i Rio de Janeiro.

Już nie mogę się doczekać, czytajcie moją nową relację z podróży.

Pola


piątek, 6 marca 2015

Imieniny Poli

Podczas wyjazdu obchodziłam imieniny.

Moi rodzice przygotowali mi wiele wspaniałych atrakcji.

Po śniadaniu pyszny bezalkoholowy drink na plaży.

Oczywiście wspaniałe prezenty i najlepsze - przejażdzkę na quadzie.

Najpierw jechałam po plaży, szerokiej, białej  z falami które zbliżały się do mojego quada.

Potem jechałam przecudną drogą aż dojechaliśmy na pewną wieś, przestraszyłam się
gdzie ja jestem, wtedy wyszła do mnie dziewczynka w moim wieku. Niosła na rączkach małą dwumiesięczną małpkę. Małpka była przebrana w sukienkę lalki,była bardzo przestraszona i nawet dziewczynka nie mogła jej utrzymać.

Małpka była bardzo słodka.

To były super imieniny, moge je zawsze obchodzić podczas wyjazdu !!!








Bintan - tropikalna wyspa

Tym razem postanowiliśmy "uciec" z miasta i pojechać na piękną wyspę Bintan.

Bintan leży jedynie 45 minut od Singapuru i należy do Indonezji, Płynie się tam szybkim promem.

I tu może pojawić się problem ..... czyli fale które powodują sensacje żołądkowe u pasażerów. Na szczęście nikt z mojej rodziny nie miał takich problemów......

Nasz hotel na wyspie nazywał się Angsana Bintan, mieliśmy tam mały fajny pokoik z widokiem na piękne, czyściutke morze.

Podobało mi się to, że dużo czasu spędzaliśmy na basenie i nad morzem.

W okresie kiedy byliśmy na wyspie wiał dość silny wiatr, dzięki czemu przy brzegu każdego dnia pojawiały się duże fale przez które potrafiłam skakać godzinami.

Plaża była bardzo szeroka, rosły przy niej wysokie palmy.

To było naprawdę piękne miejsce.

Jeśli będziecie w Singapurze koniecznie popłyńcie na Bintan, choćby na dwa dni.







Mniam, mniam

Od czasu kiedy zaczęłam jeździć do dalekich krajów poznaję różne smaki jedzenia.

W Singapurze też tak było.

Makarony, tempura, różne zupy i koerański grill to tylko niektóre potrawy jakie jadłam.

Szczerze mówiąc nie wszystko mi smakowało.........

Podobało mi się to że nie jadaliśmy tylko w restauracjach, Singapur okazał się miastem barów i

wielkich hal ze stoiskami, na których można było zjeść potrawy z całej Azji . Nasłynniejszym takim

miejscem w Sinagpurze jest market LAU PA SAT.

Tam było naprawdę mniam, mniam a moją ukochaną potrawą została azjatycka zupa z grubym
makaronem.









poniedziałek, 23 lutego 2015

Chiński Nowy Rok

Okazało się, że przyjechaliśmy do Singapuru niedługo przed Chińskim Nowym Rokiem.

Dzięki temu w galeriach handlowych były wspaniałe noworoczne targi żywności.

Ponieważ mieszkaliśmy w chińskiej dzielnicy widzieliśmy też piękne dekoracje na ulicy.

Wszędzie świeciły się czerwone i złote lampiony.

Szkoda, że musieliśmy wyjechać bo to była szansa na świętowanie drugi raz Nowego Roku 2015.






Z wizytą u króla Juliana

Na ten dzień czekałam najbardziej. Park rozrywki Universal Studios w Singapurze to było moje marzenie.

Niedużo brakowało żeby pogoda zepsuła nasze plany. Na szczęście wszystko się udało, pogoda się poprawiła i pojechaliśmy odwiedzić moich ulubionych bohaterów z filmu Madagaskar.

Tego dnia czekało na mnie mnóstwo atrakcji, a najważniejsza to karuzela z królem Julianem i przejażdżka łodzią z bohaterami filmu: Alexem, Martinem, Glorią oraz Melmanem.

Oprócz tej atrakcji w Universal Studios najbardziej podobały mi się rolecostery, niesamowity Transformers 4D i spływ tratwą wśród dinozaurów.








niedziela, 15 lutego 2015

Long Bar

Rodzice wieczorem zabrali mnie do pewnego baru, który znajdował się w hotelu Raffles.

To najstarszy i najpiękniejszy hotel w mieście.

Na drugim piętrze tego hotelu znajduje się Long bar.

W tym barze jest niezwykła tradycja. Chodzi w niej o to że je się w nim orzeszki a łupinki rzuca się na ziemię.

Bar ten słynie też z drinku Singapore Sling, który jest czerwony, słodki i pyszny.

Rodzice pili go z alkoholem, a ja oczywiście bez.